straszne 2011-01-11 21:18:11

wczoraj tak strasznie mocno kopał moją nogę, że dziś mam siniaki... a w głowie ciągle słowa, że nie można zrezygnować, że trzeba w niego wierzyć, że trzeba być dla niego wzorem. 

Zastanawiam się, czy w ogóle potrafię. Wychowuję go 8 lat i dopiero ostatnio zaczynam się zastanawiać, czy jestem w stanie wychować tak trudne dziecko.. Bo jest trudny. Niestety muszę to przyznać.
Na razie ma 8 lat, jednak... gdyby byl trochę starszy, nie byłabym w stanie go utrzymać wczoraj. Wciąż jestem przerażona jego nienawiścią. Co mam zamknąć go u lekarza? w szpitalu? czy co zrobić... przecież jest pod opieką i obserwacją. 
Codziennie leżę na łóżku i tępo patrzę w sufit... z nadzieją, że tam dostrzegę jakaś nadzieję, jakaś odpowiedź, lub cokowiek, co doda mi otuchy i nadziei na kolejny dzień. 

Kiedy pierwszy raz go zostawiła, porzuciła, miałam 17lat. No i tak sobie wychowuję dziecko mojej siostry, tak sobie mieszkam, żyję.. Tak właśnie. 
A ona kilkakrotnie wracała do domu, udawała, że wszystko w porządku, a potem mówiła, że nie kocha tego dziecka i ponownie odchodziła. 

Chyba nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co on czuje. Chyba różnicą jest być raz porzuconym i odtrąconym, a regularnie być tak porzucanym i niekochanym przez matkę... 

Straszne. I tak przez 8 lat. 



skomentuj (0)

Wróciłam 2011-01-10 22:04:23

Po paru latach powracam z podkulonym ogonem. Nie ma wokół ludzi, którzy chcą, lub którzy potrafią wysłuchiwać historii wydawaćby się mogło nieralnych. Jak film? 
Bo może życie to jest film... tylko szkoda, że nikt nie uprzedza wcześniej o jego fabule, lub też nie można domyśleć się (jak w wielu amerykańskich filmach) co będzie dalej. 
Powróciłam po kolejnej awanturze. Jakże trudne jest życie z dzieckiem które zostało porzucone... kolejny raz. Jakże ciężko jest wychować małego chlopaka na mężczyznę, który będzie szanował innych. Przecież sam twierdzi, że nie jest szanowany. 
Niewyobrażalny jest obraz dziecka, w którego oczach widać nienawiść. Gniew. Złość. Cierpienie. Bezradność. 
W czerwcu Mały skończy 9 lat. w ciągu tych 9 lat, tylko raz była na jego urodzinach. Pojawiała się i znikała. Wracała, mówiła, że zostanie i uciekała. Często jak złodziej, w nocy. zostawiała listy, zdjęcia. zostawiała pustkę, ciszę, strach, łzy i bezradność. 

Nie da się streścić, ani opisać 9 lat, w czasie których nagle pojawiają się choroby, problemy, fakty i... prawo. 
Wróciłam po to, żeby zapisywać własne myśli, ponieważ wypowiedzieć nie jestem w stanie. 

Dobranoc. Mały (już spokojny) śpi.
Odłżył połamane w gniewie ołówki. zniszczone kartki i zabawki. Śpi.

skomentuj (0)

Księga Gości