Po paru latach powracam z podkulonym ogonem. Nie ma wokół ludzi, którzy chcą, lub którzy potrafią wysłuchiwać historii wydawaćby się mogło nieralnych. Jak film?
Bo może życie to jest film... tylko szkoda, że nikt nie uprzedza wcześniej o jego fabule, lub też nie można domyśleć się (jak w wielu amerykańskich filmach) co będzie dalej.
Powróciłam po kolejnej awanturze. Jakże trudne jest życie z dzieckiem które zostało porzucone... kolejny raz. Jakże ciężko jest wychować małego chlopaka na mężczyznę, który będzie szanował innych. Przecież sam twierdzi, że nie jest szanowany.
Niewyobrażalny jest obraz dziecka, w którego oczach widać nienawiść. Gniew. Złość. Cierpienie. Bezradność.
W czerwcu Mały skończy 9 lat. w ciągu tych 9 lat, tylko raz była na jego urodzinach. Pojawiała się i znikała. Wracała, mówiła, że zostanie i uciekała. Często jak złodziej, w nocy. zostawiała listy, zdjęcia. zostawiała pustkę, ciszę, strach, łzy i bezradność.
Nie da się streścić, ani opisać 9 lat, w czasie których nagle pojawiają się choroby, problemy, fakty i... prawo.
Wróciłam po to, żeby zapisywać własne myśli, ponieważ wypowiedzieć nie jestem w stanie.
Dobranoc. Mały (już spokojny) śpi.
Odłżył połamane w gniewie ołówki. zniszczone kartki i zabawki. Śpi.